Karp i czekolada – czyli co się działo w czwartym odcinku

Facebook Twitter Plusone

Wczoraj zaczęła się bezpośrednia walka na potrawy, a zadania jakie postawiono przed zawodnikami okazały się arcytrudne.

We wczorajszym odcinku nasza 14-stka finalistów po raz pierwszy miała okazję zobaczyć co kryje w sobie kuchnia Master Szefa. Trzeba przyznać, że uczestnicy byli pod wrażeniem – to miejsce o jakim marzyli. Tysiące produktów i kuchenne sprzęty niezbędne w tej kulinarnej walce.

Pierwszym zadaniem był test niespodzianka. Przed uczestnikami, na ich stanowiskach stały tajemniczne, drewniane skrzynki. Po ich otwarciu okazało się, że jest w nich kilkaście produktów, z ktorych mają ugotować pierwszą finałową potrawę. Jednak wśród tych produktów nie było bohatera. Głównym składnikiem dania – tak jak pisaliśmy wczoraj okazał się karp. Magda Gessler zażyczyła sobie karpia w nowej odsłonie, a uczestnicy przystąpili do gotowania.

Pomysłów na karpia było wiele, każdy starał się przygotować go w niebalany sposób. Michał Kwaśnik postanowił połączyć rybę z czekoladą. Przynacie, że to dość ryzykowna kompozycja. Maciek Koźlakowski chyba jako jedyny postawił na klasyczne dzwonki z karpia. Basia przyrządzała fileta z karpia z ziołami, za co dostala reprymendę od Magdy Gessler, jakoby się powtarzała. Kiedy uczestnicy walczyli z karpiem jurorzy spacerowali między stanowiskami i ku naszemu zdziwieniu oprócz zadawania setki pytań o potrawę dawali uczestnikom różne wskazówki, które mogły im pomóc w tej konkurencji.Kiedy skończył się czas na przygotowanie dania uczestnicy z pewnością odetchnęli z ulgą, że udało im się zdążyć. W końcu godzina to nie tak wiele, by zrobić coś naprawdę kreatywnego.

Jury ze wszystkich przygotowanych potraw wybrało trzy, ich zdaniem najlepsze. Na środku w glorii i chwale stanęli Mikołaj Rej, który na swoje miejsce w wyróżnionej trójce zasłużył sobie klasycznym podejściem do tematu, a także Idir, którego „puszysty” karp zawładnął sercem przewodniczącej jury – Magdy Gessler. Najlepszym z najlepszych w tej knkurencji okazał się jednak Miłosz, który zebrał całą masę komplementów i pochwał od naszych srogich sędziów. I jakby tego było mało mógł wybrać głowny składnik następnej potrawy. Do wyboru były pyszne i soczyste owoce, orzechy lub czekolada. Miłosz postawił na klasykę i zdecydował, że bohaterem deseru będzie czekolada. Miłosz korzystając z przywileju zwycięzcy jako pierwszy wybrał pozostałe składniki na swój deser. Co więcej miał na to więcej czasu niż pozostali. Ale największą niespodzianką dla Milosza okazał się fakt, że jako zwycięzca pierwszej konkurencji nie musi brać udziału w przygotowywaniu deseru. Miłosz wykorzystał tę możliwość i dalszym potyczkom uczestników przyglądał się z balkonu.

Na przygotowanie deseru uczestnicy mieli zaledwie 45 minut. Więc tylko niewielka garstka osób pokusiła się o przygotowanie czegoś, co wymagało pieczenia. Wśród tych śmiałków był Mikołaj Rey, którego ciasto czekoladowe okazało się kompletną klapą. Ale jako, że Mikołaj należy do bardzo kreatywnych osób z kawałka mango i resztek niedoszłego ciasta uczynił potrawę, którą nazwał Rozbitkowie z Karaibów.
Tak jak w poprzedniej konkurencji, kiedy czas na przygotowanie potawy minął jury wezwało do siebie trzy osoby, które spisały się najlepiej. Wśród szczęśliwców byli Michał Musała, Agnieszka Sulikowska – Radi i najlepszy w tym zadaniu Maciej Koźlakowski. Być wygranym w tym zadaniu to nie lada się opłaciło. W następnym odcinku uczestnicy zostaną podzieleni na grupy, Maciej będzie mógł wybrać osoby, z którymi chce być w drużynie.

Ale na tym przyjemności się zakończyły. Przed jurorami stanęli wykonawcy najgorszych deserów. Michał Kwaśnik, Monika Goździalska i Mikołaj Rey okazali się najgorsi w tej konkurencji i któreś z nich będzie musiało pożegnać się z programem. Monika Goździalska wchodząc do finałowej 14-stki dostała kredyt zaufania, obiecała pokazać coś więcej, niestety zdaniem jurorów się nie wykazała. Musiała oddać fartuch. Na tym jednak się nie skończyło. Jury uznało, że poziom reprezentowany przez panów Michała i Mikołaja był tak niski, że jeszcze jeden z nich będzie musiał opuścić program. Biorąc pod uwagę poprzednią konkurencję, w której Mikołaj spisał się całkiem dobrze jury uznało, że na o miano Master Szefa nie powalczy już Michał.

Czwarty odcinek był pierwszym, w którym ktoś musiał pożegnac się z programem. Wiedzieliśmy o tym od dawna, taka jest formuła programu. Jednak fakt, że odpadły dwie osoby był dla nas co najmniej zadziwiający. Czym jeszcze zadziwią nas producenci programu pewnie okaże się wkrótce.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Ocena: 4.5/5 ( głosów: 33)
Karp i czekolada - czyli co się działo w czwartym odcinku, 4.5 out of 5 based on 33 ratings

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


dziewięć − 4 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>